Miłość
Miłość
Wiecie, co jest najzabawniejsze w relacjach? Że zawsze zaczynają się od kłamstwa. Nie od wielkiego kłamstwa. Od małego. Takiego jak: — „Nic z tego nie będzie”. To zdanie jest jak: — „Ja tylko spróbuję jednego drinka”. (pauza) Relacja zawsze zaczyna się niewinnie. „Usiądź bliżej”. To jest zdanie-pułapka. Bo „usiądź bliżej” nie znaczy „usiądź bliżej”. To znaczy: — „Za dwie godziny nie będziemy pamiętać, o czym rozmawialiśmy”. (śmiech) A potem relacja wchodzi w fazę „przypadków”. — „Przypadkiem dotknąłem”. — „Przypadkiem zostałem”. — „Przypadkiem tu mieszkam od trzech dni”. Relacja to jedyna dziedzina życia, gdzie ciągłe przypadki kończą się wspólną szczoteczką do zębów. (pauza) I te guziki… Guziki to pierwsi dezerterzy relacji. One odpadają, zanim padnie pytanie: — „A co my właściwie robimy?” Guzik mówi: — „Ja wysiadam. Ja już widziałem, jak to się kończy”. (śmiech) A potem są granice. Każdy ma granice. Na początku. Granice w relacji są jak regulamin siłowni — wszyscy wiedzą, że istnieje, nikt go nie czytał, a po 22:00 i tak nikt go nie przestrzega. (pauza) Relacja zawsze mówi: — „Zobaczymy, co będzie”. Nie. Już wiesz, co będzie. Tylko udajesz, że to proces decyzyjny, a nie ciąg horm.